Bieszczady, Polańczyk i jesień nad Połoniną

Relacja z XXI Ogólnopolskiego Rajdu Bieszczadzkiego Radców Prawnych

W dniach od 16 do 19 października 2025 r. odbył się XXI Ogólnopolski Rajd Bieszczadzki Radców Prawnych zorganizowany przez Fundację Radców Prawnych „Subsidio Venire” przy udziale Okręgowej Izby Radców Prawnych w Rzeszowie – wydarzenie, które od lat łączy wędrowanie po górskich szlakach z samorządową integracją i zwyczajną radością ze wspólnego spędzania czasu.

Bieszczady przywitały nas w tym roku niesamowitym zapachem jesiennych traw i charakterystycznym spokojem, który sprawia, że każdy, kto tu raz przyjedzie, już zawsze chce wracać. Bazą Rajdu był tym razem Polańczyk, a wśród uczestników znaleźli się radcowie prawni z różnych stron Polski – od Pomorza po Podkarpacie. Już pierwszego dnia wyruszyliśmy na bardzo ambitny szlak od Wołosatego na Tarnicę i dalej poprzez Halicz oraz Rozsypaniec, aż do Wołosatego.  W trakcie tej wyjątkowej wędrówki wszyscy delektowali się przepięknymi widokami i wyjątkową bieszczadzką jesienną aurą. Przed wyjściem na szlak uczestnicy Rajdu zostali obdarowani ufundowanymi przez OIRP w Rzeszowie upominkami, stanowiącymi uzupełnienie ekwipunku bieszczadzkiego turysty.

Wieczorami życie Rajdu przenosiło się do Polańczka, gdzie w Hotelu Skalny czekały na uczestników wspólne spotkania i wiele atrakcji. Po pierwszym dniu intensywnej wędrówki odbyło się tradycyjne ognisko, na którym oficjalnego otwarcia Rajdu dokonali Paweł Dubis Członek Zarządu Fundacji „Subsidio Venire” wraz z Dziekanem OIRP w Rzeszowie Aleksandrem Ciskiem. Pomimo dużego zmęczenia, podczas uroczystego ogniska nie zabrakło humoru, rozmów o pracy (bo jakże inaczej w gronie radców!) i refleksji o tym, jak bardzo potrzebne są takie chwile oderwania od codziennego rytmu kancelarii i sal sądowych.

Drugiego dnia Rajdu uczestnicy odbyli wyjątkową podróż do źródła Sanu, gdzie pomimo błota i niewielkiego deszczu wszystkim dopisywały humory i duża energia, a na koniec zaświeciło słońce i pojawiła się prawdziwa bieszczadzka zorza. Dzięki naszemu przewodnikowi Panu Józefowi Litarowiczowi, który każdą wędrówkę upiększał ciekawymi historiami, podróż do najdalej na południe wysuniętego, dostępnego turystycznie regionu Polski, okazała się też historyczną wycieczką po dawnych już nieistniejących miejscowościach. Na trasie znajdują się bowiem wsie: Bukowiec, Beniowa i Sianki, których jedynymi śladami są samotne krzyże, pozostałości cerkwi i cmentarzy oraz tajemniczy Grób Hrabiny, a więc miejsca, które jeszcze do lat osiemdziesiąt były niedostępne turystycznie.

Ze smutkiem żegnaliśmy się z Bieszczadami. Czas, który spędziliśmy w „Karinie Wilków” był pełen dobrych emocji, śmiechu i pozytywnego zmęczenia. Każdy z uczestników choć na chwilę mógł złapać oddech, spojrzeć z dystansem na codzienność i przypomnieć sobie, że samorząd to nie tylko przepisy i obowiązki, ale przede wszystkim ludzie. A w Bieszczadach – jak wiadomo – jest wszystko co można pokochać by zostać tam na zawsze, choćby myślami i sercem.

Udostępnij: